sobota, 19 marca 2016

Wiosna w Magicznym Szydełku

Wszyscy już tęsknie wyglądają za wiosną. Już zdecydowanie dzień dłuższy, ale brak za oknem tej magnetycznej zieleni, która dodaje sił.
Przeglądając moje kordonki, zauważyłam, że mam sporo zielonych i zaraz zabrałam się do pracy powstały korale.
Chyba nie tylko mi przywodzą na myśl wiosenną pogodę.




Wykonałam też bransoletkę. Ona przybrała barwy bardziej miętowe...

Oraz naszyjnik ze szklanych koralików.


A na koniec mała zapowiedź naszyjnika z medalionem, który jeszcze nie jest skończony...


Pozdrawiam ZIELONO.

środa, 9 marca 2016

Refleksyjnie...

Właśnie zastanawiam się, czy to za sprawą przypadku powstały nie tak w sumie dawno dwie pomarańczowe sukieneczki.
Chciałam wypróbować wzór. Nitka akurat wpadła mi w ręce. Ale to było ok. 2-3 lata temu. Potem po zrobieniu tyłu i ponad połowy przodu nastąpiła przerwa. Wynikała ona z tego, że na horyzoncie pojawiło się upiorne widmo, groźba ZA MAŁO WŁÓCZKI!!! - zabraknie na rękawy.Tym to sposobem powróciłam do sukienki dopiero, gdy po kolejnych zakupach okazało się, że mam coś podobnego. Niestety była to włóczka tylko podobna, rękawy wykonane nią znacznie różniły się od reszty. Rodzinka orzekła, że wyglądają, jak by były brudne... :( . 
Pracę więc zakończyłam - wyszła sukieneczka bez rękawów + rękawy z innej włóczki.
.

Do rękawów dorobiłam jeszcze raz resztę i powstała inna sukieneczka z domieszką szarego. NIC SIĘ TU NIE MARNUJE!!!



Ale moje rozmyślania o przeznaczeniu, zrządzeniu losu, czy przypadku wiążą się jeszcze z czymś innym.
Otóż po wykonaniu tych sukienek przypomniałam sobie, że i ja miałam swoją pomarańczową sukieneczkę, którą zrobiła mi BABCIA. Niestety sukienka jest teraz w opłakanym stanie. W trakcie przeprowadzek i itp. nie została dobrze zabezpieczona i jest chyba mocno ponadgryzana i to bynajmniej nie zębem czasu??? oraz poplamiona (prawdopodobnie przeze mnie, gdy byłam mała). Wykorzystywałam ją do odwzorowywania  sukienki dla mojej Stasi.


A z Was ktoś miał swoją pomarańczową sukieneczkę???